Jarosław Tkacz

Mój pierwszy maraton

Gdyby ktoś ponad 2 lata temu zadał mi pytanie czy przebiegłbym maraton odpowiedziałbym krótko:
- Ja w życiu, ponad 42 km przecież to niemożliwe!!!
A jednak.

Ludzie często uważają, żeby przebiec maraton należy być wytrawnym i doświadczonym sportowcem.
To niewłaściwy sposób myślenia i podejścia do sprawy uczestnictwa w takim wyczynie jakim jest udział w biegu na dystansie 42,195 km.

Udział w Cracovii Maraton 2016 nie był jakoś planowany, pamiętam jak rozmawiałem z Ewą Kałus na ten temat i Ewcia rzuciła jedno hasło:
- myśl, lista już poszła, ale możesz się w każdej chwili dopisać
Pomyślałem, kurcze jak nie teraz to kiedy?

W końcu nadszedł dzień 14 maja sobota i wyjazd z moją rodziną na upragniony Maraton Cracovia wtedy chyba dopiero poczułem co mnie czeka - ten dystans 42,195km.

W dniu startu 15 maja wstałem wcześnie bo już po piątej rano, nie mogłem spać chociaż budzik był ustawiony na 6 rano (nerwy), po sycącym i obfitującym w tzw.węgle śniadaniu pojechałem do centrum Krakowa autobusem miejskim, aby spotkać się z HRmaxami przy przebieralniach i depozycie.

Po przybyciu na miejsce i szybkim przebraniu spotkałem kilka osób z naszej grupy. Już było raźniej. Razem szybko zebraliśmy się koło Mirka Skwarlińskiego i życzyliśmy sobie powodzenia na biegu. Udaliśmy się do odpowiedniej dla nas strefy czasowej na starcie.

Nadeszła godzina 9:00 start!!!

Czułem podekscytowanie i radość, że się zdecydowałem wystartować i jestem razem z innymi w tym Maratonie tutaj w Krakowie.Kiedy przebiegaliśmy przez linię startu czułem wzruszenie co tu dużo mówić, trudno to opisać ale tak było. Mnóstwo kibiców, ta oprawa -to wszystko działa na człowieka.

Powiedzieliśmy sobie z Adamem Batko, że biegniemy na 4 godziny lub poniżej i ustaliliśmy tempo biegu na około 5:40 przez pierwsze 5km a potem zobaczymy. Adam już miał za sobą maratony, ja debiutant z lekką tremą,tak trzymaliśmy się razem przez 28 km biegu rozmawiając , wymieniając spostrzeżenia i uwagi na temat biegu (Adam dziękuję raz jeszcze). Po 29 km młodszy ode mnie Adam poszedł do przodu, ja widząc co się dzieje z moimi nogami (pierwsze skurcze ) trochę zwolniłem nie spuszczając Adama z pola widzenia. To był pierwszy lekki kryzys, który szybko na szczęście minął. Podczas biegu mijaliśmy się z innymi HRmaxami wzajemnie się pozdrawiając i motywując. Robiło się co raz cieplej, wiał lekki wiatr i zza chmur wychodziło słońce.Miałem cały czas na uwadze, żeby pić na punktach żywieniowych, żeby się nie odwodnić oraz jeść banany. I to mnie uratowało, nie miałem żadnych problemów związanych z brakiem płynów, kalorii oraz przegrzaniem organizmu, starałem się biec równo i nie szarpać oraz nie zwracać uwagi na tempo innych uczestników biegu.To był mój plan, którego się trzymałem a Garmin na ręku, skutecznie mi o tym przypominał kiedy wychylałem się z tempem po za ustalone granice to podstawa, jeśli chcecie ukończyć maraton i nie zrobić sobie krzywdy.

Po 37km zaczęły mnie łapać skurcze ścięgien za kolanami, pomyślałem - kurcze nie teraz już tak blisko do mety!!! Znowu zwalniam, wyrównuję oddech tempo, mija 38km, 39km już widzę Wawel!!!

Myślę, już jest blisko nie poddawać się, nie teraz!!! Walcz i do przodu, puściło wbiegam na 40km patrzę na Garmina jest dobrze będzie poniżej 4 godzin, czuję się dobrze może przycisnąć, nie coś wewnątrz krzyczy równe tempo do końca, ok. Tego się trzymam, znowu widzę tłumy kibiców. Wzruszenie, do oczu napływają łzy, tak to prawda przecież faceci nie płaczą, a jednak.

Tego się nie da opisać płakałem ze szczęścia przez ostatni kilometr biegnąc ulicą Grodzką od Wawelu do Rynku czułem, że dałem radę i moje największe marzenie biegowe się tu i teraz spełnia Tłum Cię niesie i jego doping, choć masz już za sobą ponad 42 km biegu , masz jeszcze siłę na szybsze tempo i gest uniesienia rąk przekraczając linię mety królewskiego dystansu.

To jest piękna i niepowtarzalna chwila dla każdego debiutanta na maratonie, której 15 maja 2016 doświadczyłem i nie zapomnę do końca życia.

Decyzja o udziale w maratonie całkowicie odmieniła moje życie i spojrzenie na bieganie w inny sposób. Myślę, że była to chęć przekroczenia kolejnej bariery, która została w końcu złamana i udowodnienia sobie że potrafię, tylko trzeba chcieć i można jak się do tego odpowiednio przygotuję.Przez 18 tygodni trenowałem 4 lub 5 razy w tygodniu w deszczu, śnieżycach, mrozie i słońcu zgodnie z obranym planem treningowym.

Czy było warto? Oczywiście!!!

Pamiętajcie, gdy uwierzycie, że wszystko jest możliwe też przebiegniecie maraton!!!
Moja osoba jest tego dobitnym przykładem.

Partnerzy/współpraca

Klub HRmax Żory w liczbach

  • Aktywnych członków: 75 / Oczekujący: 1
  • Kobiety: 28 / Mężczyźni: 47
  • Maratończyków: 50
  • Średnio km na zawodach: 19.473 km
  • Średni czas na zawodach: 2g 7m 28s

Jak zostać członkiem klubu?

Chcesz zostać członkiem klubu HRmax Żory? Musisz mieć ukończone 18 lat, wypełnić deklarację członkowską, przedstawić rekomendację 2 członków naszego klubu, opłacić wpisowe 50 PLN oraz składkę 20.00 PLN za rok. Przekonaj się o korzyściach płynących z członkowstwa w naszym klubie.

Wypełnij deklarację członkowską »