Marcin Waldon

DOZ Łódź Maraton, 17 kwiecień 2016

Kolejny maraton przeszedł do historii. Chociaż zwieńczony sukcesem, pozostaje poczucie niespełnienia i sportowej złości.

Po ponad 3 miesięcznym okresie przygotowań i prawie 1000 przebiegniętych kilometrów przyszedł dzień próby. Do Łodzi wyjechaliśmy w sobotę 17.04.2016 zgraną 5 osobową ekipą (Dominika Padiasek, Patryk Ciupka, Mariusz Wuwer, Marcin Kołoch, Marcin Waldon). Przy niezłej pogodzie i w dobrych, bojowych nastrojach szybko dojechaliśmy na miejsce startu. W Atlas Arena w Łodzi około godziny 17 odebraliśmy pakiety startowe. Po podróży postanowiliśmy uzupełnić węglowodany i skorzystaliśmy z Pasta Party – pierwszy zawód, ogromna kolejka i przesolony makaron. Dobrego złe początki. Udaliśmy się na miejsce noclegu. Przed kolacją spacer i spotkanie z naszym kolegą Andrzejem Wereszczakiem. Wspólnie omówiliśmy nasze plany startowe z mapą trasy w ręku i życząc sobie wzajemnie powodzenia rozeszliśmy się na kolejną porcje „węgli”.

3,2,1,0 – start …

Noc minęła bardzo spokojnie. Rano po godzinie 6 spotkaliśmy się na wspólnym śniadaniu. Stres nie był wyczuwalny. Msza Święta w Katedrze Łódzkiej o godzinie 7, szybkie przebieranie i kilkanaście minut po 8 byliśmy gotowi. Do startu mieliśmy około 2,5 km. Truchcikiem dotarliśmy na miejsce, rozgrzewka w sam raz. Okazało się, że do startu pozostało niespełna 5 minut. Strefy startowe zostały już zamknięte więc wystartowaliśmy z końca stawki.

Maraton, z nieba do piekła…

Jeszcze w czasie podróży ustaliliśmy (męska część wycieczki), że biegniemy razem. Naszym planem (z perspektywy dnia dzisiejszego nazwałbym to jednak marzeniem) było wspólne osiągnięcie mety w czasie 3:25.0. Dominika z uśmiechem stwierdziła, że nie wie na ile biegnie i życzyła naszej czwórce powodzenia. Szybkie wiązanie butów i strzał startera zabrzmiał nam w uszach. Nie było czasu na stres i przemyślenia. Strategia była prosta – równe tempo około 4,50 i do przodu. Początkowo biegło się świetnie. Wyprzedzaliśmy kolejnych biegaczy niczym rozpędzony pociąg ekspresowy. Humory dopisywały, choć od rana doskwierał nam upał. Niestety prognoza pogody kompletnie się nie sprawdziła – było wietrznie i gorąco. Kolejne kilometry uciekały bardzo szybko. Mijaliśmy kolejnych pace maker’ów. Mariusz stwierdził, że szkoda że ktoś z nas nie ma balonika na 3:25.0 (jak się okazało kilka osób przyłączyło się do naszej grupy). Na trasie spotkaliśmy również naszego klubowego kolegę Adama Batko – przybita piątka i dalej zgodnie z planem. Kibice nieśli nas dopingiem. Wszystko wydawało się być pod kontrolą.

To był mój trzeci bieg na dystansie maratońskim. Teoretycznie biegnąc po raz trzeci maraton masz już doświadczenie. Wiesz czego się wystrzegać i jakich błędów nie popełniać. Czyżby? Pierwszy kryzys nadszedł bardzo szybko, za szybko bo już na 21 km. Uczucie rezygnacji i brak sił. Chęć wycofania się z wyścigu. Kalkulacje i przemyślenia. Dlaczego? Przecież byłem przygotowany jak nigdy, itd. Pierwszy upadek pod ciężarem maratońskiego krzyża. Tutaj nieocenieni okazali się biegowi partnerzy. Wsparcie kolegów okazało się nieocenione. Po 21 km zaczynał się długi około 2 km podbieg pod wiatr. Chłopcy widzieli, że cos jest nie tak i ustawili „zaporę” i kazali biec za sobą – pierwszy kryzys został pokonany. Pozytywne myślenie - najgorsze już masz za sobą, teraz już będzie „z górki”. Nic bardziej mylnego. Czułem, że jestem dosłownie u kresu sił. To co wtedy przychodzi człowiekowi do głowy trudno jest opisać. Tyle przygotowań, oczekiwań i co? Nagle jesteś bezsilny, zdany na siebie, nikt już Ci nie pomoże. Żaden żel energetyczny czy inny cud wynalazek. W dodatku ten wewnętrzny glos mówi :po co co Ci to? Zwolnij nie męcz się. Przejdź się kawałek … Nie masz już sił… Teraz przychodzi czas na silną głowę – jak już nie masz sił w nogach to biegnij głową! Dobra reset mózgu biegniemy dalej.
Niestety na tym etapie byłem już pewien, że walka o wymarzony wynik już się dla mnie zakończyła. Widziałem, że chłopaki są jeszcze w gazie, a ja nie dam rady dotrzymać im kroku. Około 28 km zaczęli się sukcesywnie oddalać. Wtedy odczuwasz ogromną pustkę mimo, ze wokoło siebie masz tak wielu ludzi … i zostajesz sam ze swoimi myślami, bólem i kolejnymi mniejszymi czy większymi kryzysami. Cóż nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem – trzeba walczyć do końca. Tutaj sprawdziła się taktyka małych celów – biegnij, nie zatrzymuj się, nie wolno Ci się zatrzymać. I tak przekraczałem kolejne kilometry. Dużo rozmyślałem, starając się zająć głowę czymś innym niż potworny ból nóg i pojawiającymi się skurczami. Niesiony dopingiem kibiców i perspektywą mety walczyłem dalej. Kolejny raz zadeklarowałem również, że to ostatni mój maraton, nigdy więcej … (dziś już tak nie myślę :).

Upragnioną metę osiągnąłem po 3 godzinach 37 minutach i 46 sekundach (PB). Utrudzony, zmasakrowany, wpadłem na metę i zobaczyłem czekających na mnie chłopaków. Przebiegłem całość bez zatrzymania i maszerowania. Udało się! Wspólnie z chłopakami wymieniliśmy męskie uściski i z łezką w oku pogratulowaliśmy sobie wzajemnie sukcesów. Na trasie pozostawała jedynie Dominika, która jak się później okazało przechodziła okropne problemy żołądkowe. Nie poddała się i osiągnęła swój cel – medal zdobyty.

To był mój najtrudniejszy bieg. Zebrane doświadczenia z pewnością zaprocentują w przyszłości.

Gratuluję moim partnerom w biegu: Patryk Ciupka 3:25.33 (PB), Marcin Kołoch 3:26.02 (PB), Mariusz Wuwer 3:27.35, Adam Batko 4:21.13, Dominika Padiasek 5:27.03.

PS. Po raz kolejny sprawdza się stare powiedzenie, ze maraton zaczyna się po 30 km. Choć w szczególnych przypadkach wcześniej ;).

Dziękuję za uwagę,
Marcin Waldon

Partnerzy/współpraca

Klub HRmax Żory w liczbach

  • Aktywnych członków: 75 / Oczekujący: 0
  • Kobiety: 28 / Mężczyźni: 47
  • Maratończyków: 49
  • Średnio km na zawodach: 19.458 km
  • Średni czas na zawodach: 2g 8m 50s

Jak zostać członkiem klubu?

Chcesz zostać członkiem klubu HRmax Żory? Musisz mieć ukończone 18 lat, wypełnić deklarację członkowską, przedstawić rekomendację 2 członków naszego klubu, opłacić wpisowe 50 PLN oraz składkę 20.00 PLN za rok. Przekonaj się o korzyściach płynących z członkowstwa w naszym klubie.

Wypełnij deklarację członkowską »